Moja ukochana Lady

Pochwal się swoim łaciatym szczęściem.

Moderatorzy: dalmibea, magmal

Moja ukochana Lady

Postprzez dalmibea » Cz gru 15, 2011 1:53 am

Lady trafila do mnie do domu jako maly szczeniak w wieku 8 tygodni.

Obrazek

Po krotkim czasie wyrosla na prawdziwa modelke,
Lady na pokazie mody ;)

Obrazek

A to jest moja grubasinska Lady w roku 2008 , miala juz wtedy 11 lat, taka kluseczka kochana z niej byla :) taka troche z figurki jak nasz Baronek ;)
Od niej zaczela sie moja kropkomania ;) , to byl moj dzieciak, trafila do mnie jako szczeniak,
ur.23.lipiec 1997 a odeszla 5 stycznia 2009 :( i dlugo nie wytrzymalam , 25 stycznia 2009 wprowadzila sie do mnie moja Sara.
Gdyby nie Sara nie wiem jak dalabym sobie rade z tym co czulam po stracie Lady, bol niesamowity, pustka, czulam jakbym soje dziecko stracila, do tej pory rycze jak o niej mysle i teraz jak pisze .
W Sarze zyje moja Lady dalej, to jest teraz "Lady Sara " ;) ktora mi pomogla sie po smierci Lady pozbierac.
To sa calkiem dwie inne sunieczki, ale w srodku sa takie same, maja tyle wspolnych cech w sobie, Sara robi duzo zeczy tak samo jak Lady robila , czasami az mnie zatyka i do tej pory sie myle i na Sare Lady zawolam, wiem ze ona na mnie za to nie jest zla ;)

Obrazek

Miala jedno oczko do polowy niebieskie a do polowy brazowe :)

Obrazek
Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych dalekich kuzynów w futrach i piórach tak okrutnie, że poza wszelką wątpliwość, gdyby mieli oni stworzyć religię, szatanem byłby dla nich człowiek.
— William Ralph Inge
Avatar użytkownika
dalmibea
Site Admin
 
Posty: 6291
Dołączył(a): So lut 20, 2010 5:58 pm

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez dalmibea » Cz gru 15, 2011 1:54 am

Nie ma slow na opisanie tego co czulam gdy zegnalam sie na zawsze z moja Lady.
Postanowilam spalic jej cialo w krematorium dla zwierzat a jej prochy w urnie zabralam do domu. Teraz zostanie Lady na zawsze przy mnie w domu w urnie w ksztalcie serca
Obrazek

Dodane po 1 minutach:

Ona byla taka zimniutka i sztywna , tylko uszka byly mekkie, wygladala jakby spala
Obrazek
[

a to jest urna z jej prochami Obrazek

Dodane po 7 minutach:

A tutaj jest link do rozanego ogrodu, mozna zabrac prochy w urnie do domu , albo rozsypac w rozanym ogrodzie. Roze w tym ogrodzie sa szczegolnie piekne!
http://www.kleintierkrematorium.de/filme.phtml
Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych dalekich kuzynów w futrach i piórach tak okrutnie, że poza wszelką wątpliwość, gdyby mieli oni stworzyć religię, szatanem byłby dla nich człowiek.
— William Ralph Inge
Avatar użytkownika
dalmibea
Site Admin
 
Posty: 6291
Dołączył(a): So lut 20, 2010 5:58 pm

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez roma_121 » Cz gru 15, 2011 9:56 am

powiem szczerze że niewiem czy bym wytrzymała tak długo patrząc na swojego psa który już nigdy się nie obudzi... fakt pewnie chciałabym żeby została ze mną jak najdłużej ale nie zmieniloby to faktu że z godziny na godzinę coraz bardziej bym cierpiała..

sunia była śliczna ;)
"Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie"./J. Billings /
"Na początku Bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa" - /Alfons Toussenel/
Avatar użytkownika
roma_121
 
Posty: 3128
Dołączył(a): Śr gru 08, 2010 11:18 am

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez chili1304 » Cz gru 15, 2011 1:38 pm

dalmibea napisał(a):W Sarze zyje moja Lady dalej, to jest teraz "Lady Sara " ;) ktora mi pomogla sie po smierci Lady pozbierac.
To sa calkiem dwie inne sunieczki, ale w srodku sa takie same, maja tyle wspolnych cech w sobie, Sara robi duzo zeczy tak samo jak Lady robila , czasami az mnie zatyka i do tej pory sie myle i na Sare Lady zawolam, wiem ze ona na mnie za to nie jest zla

Z mamą zwykłyśmy mówić,że w Sarze odrodził się Bruno ona nabrała tu u nas zupełnie identycznych zachowań jak on,bardziej przypomina psa jak sunie,nawet sika podnosząc noge,to co nasika zasypuje,ryje doły itp dokładnie jak on,nawet zapachami upaja się identycznie za spacerach jak on i aż szczęka zębami w zapachowej euforii :wink: i też czasami aż zatrzymuje mi się oddech na chwilke jak widze,że robi coś dokładnie tak jak Biu...i tak samo zdarza mi się nazwać ją Bruna..

Lady była bardzo piękną sunią :)
"...a Ty mi w oczy patrzysz i łeb przekrzywiasz
jakbyś chciał zrozumieć mnie lepiej
i w ogień skoczyłbyś za mną
choć jestem tylko człowiekiem..."

Memory of Bruno - Kocham Cię na zawsze mój Aniołku:*
Avatar użytkownika
chili1304
 
Posty: 2160
Dołączył(a): Śr gru 22, 2010 12:00 pm

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez dalmibea » Cz gru 15, 2011 3:16 pm

roma_121 napisał(a):powiem szczerze że niewiem czy bym wytrzymała tak długo patrząc na swojego psa który już nigdy się nie obudzi... fakt pewnie chciałabym żeby została ze mną jak najdłużej ale nie zmieniloby to faktu że z godziny na godzinę coraz bardziej bym cierpiała..

sunia była śliczna ;)


Roma, jestem wdzieczna za to ze mialam wlasnie ta mozliwosc pozegnania sie z Lady.
Jak bylam u weta trzymalam ja na rekach jak ja usypial, bylam w szoku i nie umialam trzezwo myslec.
Od weta zostaly jej zwloki zabrane do tego krematorium gdzie w chlodziarni byly pare dni przetrzymane . W tym czasie w domu troche doszlam do siebie i ta mysl ze za pare dni bede mogla ja jeszcze raz widziec zanim odejdzie na zawsze podtrzymywaly mnie na duchu i dodawaly sil.
W tym dniu jak pojechalam do niej i zaprowadzli mnie do niej gdzie lezala przykryta swoim kocykiem to myslalam ze spi, bylam wdzieczna za te chwile gdzie mialam mozliwosc na spokojnie pozegnania sie z nia. Bylam z mezem sama w tym pomieszczeniu i mialam czas na pozegnanie sie , na przytulenie tego zimnego sztywnego cialka, glaskalam ja i rozmawialam z nia, dziekowalam jej w lzach za wszystko co mi dala.
A potem jak dostalam jej prochy w urnie do reki to powiedzialam , Lady zabieram cie do siebie do domu i tak zamknelam rozdzial Lady w moim zyciu.
Ja musialam sie z nia w spokoju pozegnac, to u weta jak ja usypial bylo tak na szybko i ja bylam w takim transie ze nic do mnie nie docieralo, ja tylko wylam, nie ryczalam!!!Ja wylam z bolu.
Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych dalekich kuzynów w futrach i piórach tak okrutnie, że poza wszelką wątpliwość, gdyby mieli oni stworzyć religię, szatanem byłby dla nich człowiek.
— William Ralph Inge
Avatar użytkownika
dalmibea
Site Admin
 
Posty: 6291
Dołączył(a): So lut 20, 2010 5:58 pm

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez roma_121 » Cz gru 15, 2011 6:14 pm

Wiem Bea ;)

wiesz ja nie byłam jeszcze w takiej sytuacji... mówie o tym jak bym się zachowała znając siebie.. wiadomo że jak przychodzi ta chwila człowiek w ogóle inaczej reaguje. Fakt pożegnanie jakie zrobiłaś Lady było na prawde godne prawdziwego przyjaciela... a serduszko które masz w domu jest oznaką prawdziwej przyjaźni jaka Was łączyła... zawsze jest razem z Tobą ;)

a na co zmarła Lady ? jeżeli można zapytać bo z tego co czytam decyzja o uśpieniu była podejmowana w dość szybkim czasie...
"Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie"./J. Billings /
"Na początku Bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa" - /Alfons Toussenel/
Avatar użytkownika
roma_121
 
Posty: 3128
Dołączył(a): Śr gru 08, 2010 11:18 am

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez agrazka » Cz gru 15, 2011 8:07 pm

wiecie co czytam to i ryczę, piękne są te nasze miłości do naszych ukochanych (zastanawiam się dlaczego jedni kochają tak bardzo, a inni wcale, jak można wcale nie kochać? )
"Jeśli w niebie nie ma psów, to chcę pójść tam, gdzie po śmierci idą one"
Avatar użytkownika
agrazka
 
Posty: 959
Dołączył(a): Cz gru 23, 2010 1:54 am

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez dalmibea » Pt gru 16, 2011 2:14 am

roma_121 napisał(a):Wiem Bea ;)

wiesz ja nie byłam jeszcze w takiej sytuacji... mówie o tym jak bym się zachowała znając siebie.. wiadomo że jak przychodzi ta chwila człowiek w ogóle inaczej reaguje. Fakt pożegnanie jakie zrobiłaś Lady było na prawde godne prawdziwego przyjaciela... a serduszko które masz w domu jest oznaką prawdziwej przyjaźni jaka Was łączyła... zawsze jest razem z Tobą ;)

a na co zmarła Lady ? jeżeli można zapytać bo z tego co czytam decyzja o uśpieniu była podejmowana w dość szybkim czasie...


Po pierwsze miala juz od paru lat bardzo chore serduszko, po drugie dostawala zaniku miesni zuchwy, ktore swoj poczatek maja na czubku glowy, na zdjeciu widac jak bardzo miala zapadniete czolo, otwierala pyszczek tylko na dwa centymetry , musialam bardzo uwazac przy karmieniu.
Ale to nie bylo powoden szybkiego odejscia Sary. w Piatek byla taka matowa, nagle nie chciala jesc, bylam u weta, pobral krew i powiedzial w poniedzialek beda wyniki to zobaczymy dalej, w sobote sie trzymala, byla taka sobie spiaca, nie chciala isc na dwor ani nie chciala jesc, ale nic ja nie bolalo bo lezala odprezona na lozku.
W niedziele wieczorem stan sie nagle pogorszyl, z minuty na minute bylo z nia coraz gorzej,zaczela kolo 2 giej w nocy wymiotowac krwia. Pamietam jak dzisiaj, sniezyca jakiej tutaj od kilku lat nie bylo, drogi nie przejezdne, ale ja za telefon i do kliniki, oczywiscie powiedzieli mi zeby zaraz przyjezdzac, wtedy ja zbadaja i moze beda operowac.
W pierwszej chwili chcialam zaraz jechac, ale Lady tracila przytomnosc i nie pokazywala zadnych objawow bolu, popadala w spiaczke.
Wtedy na chwile zaczelam myslec na trzezwo,
ma chore serduszko, bierze leki, ma 12 lat, jest w stanie konania, mam ja wiesc do Kliniki ponad godzine ???? po to zeby ja meczyli badaniami, moze i operowali, a co bedzie jak umrze , a mnie przy niej nie bedzie, bedzie lezec gdzies na zimnych kafelkach, sama i konac , a mnie przy niej nie bedzie,ta mysl byla horrorem dla mnie, NIE !!! powiedzialam nie !!!! nie bede jej dodatkowo stresowac, o ile ma odejsc to niech to bedzie w domu , przy mnie. Moje uczucie powiedzialo mi jedno, o ile bedzie chciec zyc , to wytrzyma noc do rana i wtedy pojedziemy do weta ktory ja zna, wtedy beda wyniki i bedziemy wiedziec wiecej, co i jak robic !!!! Jezeli bedzie chciala odejsc to niech to sie stanie w domu. Co innego gdyby miala bol i wyla z bolu, ale ona byla calkiem spokojna i odprezona. Cala noc czuwalam przy niej, lezalam kolo niej , bylam z nia i opowiadalam jej rozne chistoryjki ktore razem przezylysmy, powtarzalam jej jedno: Ladunia, prosze wytrzymaj do 7 mej rano, wtedy pojedziemy do lekarza i wszystko bedzie dobrze. Liczylam godziny i jej ciagle mowilam, blagam, jeszcze tylko piec. godzin , jeszcze cztery, trzy dwie,prosze wytrzymaj jeszcze tylko godzinke , prosze wytrzymaj do siodmej i pojedziemy do lekarza!!!!
No i co zrobila moja Lady, czekala do siodmej nad ranem i punktualnie o siodmej oddala czarny smolisty stolec, strasznie ja przy tym potrzepalo, dostala drgawek i byla juz alkiem daleko, nieswiadoma tego co sie z nia dzialo.Wtedy wiedzialam ze to koniec, znam to u pacjentow ktorzy umieraja.
Stracila calkiem glowe w panice i szoku wzielam ja zapakowalam w koc i zawiozlam do weta, a moglam zadzwonic i powiedziec zeby przyjechal do mnie, zrobilby to napewno, ale ja nie umialam juz myslec !!!
Niestety nie bylo dla niej ratunku, nawet w tej nocy w klinice nic by dla niej nie mogli zrobic, wszystkie najwazniejsze organy, nerki, wartroba, trzustka, pluca i serduszko nagle dostaly zapasci, dlaczego tak nagle, lekarz dokladnie nie mogl powiedziec, moze cos zjadla i sie strula, albo od Sterydow ktore musiala brac bo by inaczej wogole pyszczka nie umiala otworzyc i by nie mogla nic jesc tylko musialabym ja karmic sztucznie przez wziernik przez brzuch do zoladka, co by napewno nie bylo dobrym wyjsciem.
Sterydy brala okolo pol roku, ale nie bylo innego wyjscia, ten zanik miesni byl wada genetyczna:(

Takim zachodem slonca w ponury zasniezony wieczor pozegnala sie ze mna moja Lady
Obrazek
Zniewoliliśmy resztę zwierzęcego stworzenia oraz potraktowaliśmy naszych dalekich kuzynów w futrach i piórach tak okrutnie, że poza wszelką wątpliwość, gdyby mieli oni stworzyć religię, szatanem byłby dla nich człowiek.
— William Ralph Inge
Avatar użytkownika
dalmibea
Site Admin
 
Posty: 6291
Dołączył(a): So lut 20, 2010 5:58 pm

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez roma_121 » Pt gru 16, 2011 8:57 am

o jejku opisałaś wszystko jak w każdym szczególe... ja pamiętam jak mi mój kot umierał na rękach a moja bezradność była najgorsza :( trzymałam go na rękach bo tak było mu najlepiej ehh... to są uczucia których nie da się opisać :(
"Pies jest jedyną istotą na świecie , która bardziej kocha Ciebie niż samego siebie"./J. Billings /
"Na początku Bóg stworzył człowieka, ale widząc go tak słabym, dał mu psa" - /Alfons Toussenel/
Avatar użytkownika
roma_121
 
Posty: 3128
Dołączył(a): Śr gru 08, 2010 11:18 am

Re: Moja ukochana Lady

Postprzez Achajka » Pt gru 16, 2011 8:58 am

uhhh....ja to juz becze od jakiegos czasu czytając info na forum ale ta opowieść o Lady mnie dobila a jestem w pracy, az moja kolezanka sie zaciekawila o co chodzi :) pomyslala ze znowu mam problemy zdrowotne :D a ja tylko za sunia placze.
Avatar użytkownika
Achajka
 
Posty: 1604
Dołączył(a): N lut 13, 2011 12:40 pm
Lokalizacja: Warszawa


Powrót do GALERIA

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron